redakcja
Echo... Moto... Zdrowie... Puls... Z cyklu... katalogi czytelnicy polecamy            



zapraszamy na
forum "Aveciarze"

Aveciarz
luty 2009

 Los vatos locos z Erazma
 Oryginalna miłość
 Poetyckie walentynki
 Valentine's Day
 Bartek Laureatem
 Artysta buntownik
 Sprostowanie
 "Siedziała na sośnie, wołała radośnie...
 Make a Press!
 Drewniaki na Dzień Kobiet
 D@rmowy Internet na Białej
 Absurdy z Van Gogha
 Przyjazny PRL
 Zimowa Narew
 Znasz dopalacze?
 Pstrykanie z klasą
 Art Białołęka
 Kozie kolędowanie
 Zimowa liga siatki i nogi
 Turniej tenisa
 Młodszy brat wojny



Autentyk

Przyjazny PRL

W tym roku przypada 20. rocznica obrad Okrągłego Stołu. Mniej świadomym historycznie lub później urodzonym przypominamy, że doprowadziły one do transformacji ustrojowej Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej (oficjalna nazwa od 1952 roku) i odzyskania przez Polskę pełnej wolności.


Marta Ferfet, fagocistka,
studentka SGH,
mieszka na Tarchominie.

Od zakończenia II wojny światowej do 1989 roku nasz kraj znajdował się w sferze ścisłych wpływów Wielkiego Brata - Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Aż trudno uwierzyć, że bezkrwawa re-wolucja dokonała się zaledwie (aż?) 20 lat temu.

Z okazji rocznicy chcemy przybliżyć naszym Czytelnikom specyfikę tamtego okresu. W kolejnych numerach będziemy pokazywali PRL oczami ludzi, którzy w tamtej epoce rodzili się, uczyli, studiowali, służyli w wojsku... Były to niewątpliwie czasy trudne i na pewno niezbyt chlubne. Ale nie brakowało też rzeczy, które z perspektywy czasu wspomina się z uśmiechem a nawet sentymen-tem. Wszak PRL to blisko 50 lat - życie dwóch pokoleń. Na początek cyklu przygo-towaliśmy swoisty przewodnik po PRL-u. Wybraliśmy rzeczy, które moim rodzicom i znajomym kojarzą się pozytywnie albo komicznie...

Samochód "Syrena"

Produkowana w latach 1957 - 83 przez warszawskie FSO. Była symbolem ówczesnego przemysły trans-portowego, obiektem wiecznego pożądania; wygodna i funkcjonalna zaspokajała potrzeby przeciętnej ro-dziny. Starsze modele "Syrenek" miały biegi przy kierownicy, drzwi otwierane na prawą stronę i osią-gały zawrotną prędkość 105 km/h. Jednak zwykle już przy osiemdziesiątce miało się wrażenie, że za chwilę samochód rozleci się na drobne kawałki. Poza tym, jadąc "Syreną", podziwiało się głównie... niebo - tak skonsturowano fotele i szybę przednią. Szczególnej urody były modele Bosto, które zamiast tylnej kanapy miały kabinę bagażową.

Adapter "Bambino" i pocztówki dźwiękowe

W czasach, gdy trudno było o oryginalne płyty z na-graniami zagranicznych zespołów, powstawały tań-sze, nie zawsze legalne, kopie, dostępne w kioskach ruchu i księgarniach. Z przodu widoczek, na nim za-rejestrowana melodia do odtworzenia na adapterze, z tyłu tradycyjne rubryki - miejsce na wiadomość, zna-czek, dane adresata. W ten sposób można było zdo-być nagrania takich gwiazd, jak Elvis Presley, Janis Joplin, The Beatles, Led Zeppe-lin, Rolling Stones, Jimi Hendrix, CCR...

Hipi style w gorących latach 60. i 70.

W tym okresie mój osobisty, własny tata nosił: włosy do ramion, spodnie ze sztucznego zamszu rozsze-rzane od kolan w dół i obszyte króliczym futerkiem, koszulę w kwiaty, zawiązaną na supeł na wysokości pasa, klapki japonki, okulary lenonki z metalowym drucikiem, a na szyi na rzemyku plastikowy ogryzek jabłka i skórzaną pacyfkę - bardzo żałuję, że nie za-chowały się żadne zdjęcia z tego okresu.

Wejściówki do kin i teatrów

Dział socjalny w zakładach pracy (wszystkie były państwowe, nie było prywatnych firm z wyjątkiem bardzo wąskiej grupy tzw. "prywaciarzy" - głównie rzemieślników) wykupywał kilkadziesiąt lub kilkaset (niejednokrotnie nawet całe sale) w teatrach i kinach. Dzięki temu pracownicy raz w miesiącu mogli (a cza-sem nawet musieli!) bezpłatnie lub za niewielką opłatą skorzystać z oferty kultu-ralnej. W tych czasach powstała także instytucja "koników", którzy wykupowali bilety na premierowe projekcje filmów, by odsprzedać je po dużo wyższej cenie tuż przed seansem.

Pewex i cinkciarze

W Peweksie mogłeś dostać dosłownie wszystko, łącz-nie z produktami pochodzącymi z Zachodu - od jean-sów przez klocki Lego po matchboksy, coca-colę i in-ne rarytasy zza żelaznej kurtyny. Jednak w Pewek-sach (a później w Baltonie) płaciło się wyłącznie do-larami ("zielonymi"). Nie mogłeś ich jednak kupić w dużej ilości w kantorze, zresztą już samo posiadanie "sałaty" było - ogólnie rzecz ujmując - nielegalne i bardzo podejrzane, więc zdobywało się je od cinkciarzy (nazwa od "change mo-ney"). W Warszawie wiadomo było, że cinkciarzy można spotkać przed Rotundą. A poza tym na dworcach, w hotelach, na lotniskach...

Polo Cockta, lody Bambino, "gruźliczanka" w saturatorach i woda sodowa w syfonie

Artykuły spożywcze charakterystyczne dla lat 60. i 70. Któż w upalny dzień nie miałby ochoty spotkać na ulicy pana rozlewającego zimną wodę (czasem nawet zabarwioną!) za niewielką opłatą? A ponieważ przy saturatorze zwykle była jedna szklanka (często na łańcuchu) - kto by się martwił o jakąś higienę - przed saturatorami ustawiały się długie kolejki. Dla ścisłości - szklanka była za każdym razem myta specjalnym urządzeniem, ale i tak piana po poprzednim soku zostawała... Warto pamiętać, że kultowy dziś Ferdek Kiepski z popularnego serialu miał właśnie za czasów PRL-u prowadzić saturatorowy biznes.

"Teleranek" i kultowe dobranocki

Każde dziecko co niedzielę punktualnie o godzinie 9 zasiadało przed telewizorem aby obejrzeć kogucika wskakującego na płot. Wieczorem natomiast śledziło przygody swoich ulubionych bohaterów - Misia Uszat-ka, Bolka i Lolka, czeskiego pomysłowego Krecika, Jacka i Agatki, Makowej Panienki, Telesfora, Żwirka i Muchomorka, Ptysia i Balbiny, Baltazara Gąbki i wielu innych... O innych porach kreskówek nie było. Czasami jedynie "Domowe Przed-szkole" okraszano radzieckim "Wilkiem i Zającem".

Bar mleczny

PRL-owski McDonalds', oparty na tradycyjnej kuchni, najczęściej należał do Spółdzielni "Społem". Nazwa pochodzi od przeważających w menu dań mlecznych. Przykręcane do stołów talerze i łyżki na łańcuchu wszyscy znają z kultowych komedii Stanisława Barei. Specyfikę tego miejsca oddaje też autentyczna histo-ria: pewien pan zamówił w barze mlecznym naleśniki z serem, kotleta mielonego i leniwe. Przyjmująca zamówienie kasjerka za każdym razem brała kartonowy rulon zwinięty w trąbkę i krzyczała w stronę kuchni: "naleśniki raz, mielony raz i leniwe". Mężczyzna po chwili zorientował się, że zamówił za dużo. Powiedział więc do kas-jerki, że rezygnuje z leniwych. Kasjerka czym prędzej wzięła swoją tubę i krzyk-nęła na cały głos: "wstrzymać leniwe, klient się wacha!". Komentarz chyba zbytecz-ny.

Kartki na mięso i inne towary luksusowe

Każdy dostawał z zakładu pracy miesięczny przydział na zakupy towarów limitowanych takich jak mięso, czekolada, alkohol czy nawet odzież. Nic dziwnego, że bywały okresy, kiedy kartki miały większą wartość niż pieniądze. Rzecz jasna kwitła z powodzeniem sza-ra strefa i podziemny "rynek kartkowy". Specjalne kartki przysługiwały też z okazji narodzin dziecka, np. na zakup bucików.

Równość

Tę wspominają wszyscy, którzy żyli w tamtych cza-sach. Pozorna równość, brak tak bardzo dzisiaj wi-docznych różnic materialnych; niemal każdy miał taki sam status społeczny. Wyrazem tej równości był cho-ciażby fakt, iż dzieci do przedszkola i szkoły chodziły w identycznych fartuchach. Paradoksalnie owa rów-ność jest przecież także fundamentem obecnej de-mokracji wcale nie ludowej.

* * *

Czekamy na wspomnienia Wasze oraz Waszych bliskich - rodziców, dziadków, znajomych. Wspólnie wybierzmy się w ciekawą podróż w czasie... Piszcie: aveciarz@gmail.com.

Marta Ferfet

Dziękuję za pomoc w przygotowaniu tekstu moim rodzicom Annie i Markowi Ferfet oraz szwagrowi Piotrowi Redko.

Aveciarz, luty 2009


Copyright © by
Wydawnictwo Prasy Bezpłatnej OSTOJA sp. z o.o.
1998-2010