|
W listopadzie ubiegłego roku na sesji rady miasta burmistrz Janusz Werczyński przedstawił projekt sprzedaży nieruchomości. Obecnie jest ona w zarządzie miasta i to Marki ponoszą wszelkie koszty związane z jej istnieniem - w tym także remon-towe. - Kupując ten majątek w grudniu 2006 i przejmując go w administrację w styczniu 2007 zabezpieczyliśmy nieco budynek, bo już był dosyć zniszczony. Do lo-kalnego programu rewitalizacji został on wpisany jako zadanie odbudowy budynku dla stowarzyszeń działających w mieście. Jednak na razie żaden konkurs w tym za-kresie nie został przez mazowiecki urząd wojewódzki ogłoszony - mówi burmistrz. - Ponieważ budynek niszczeje, wystąpiłem dwukrotnie do rady miasta o sprzedaż majątku, jednak rada zdecydowaną większością opowiedziała się za tym, by mają-tek pozostał własnością gminy. Byłyby szanse na to, aby ten budynek nabrał blas-ku. Trzeba zaznaczyć, że jest on pod pieczą wojewódzkiego konserwatora zabyt-ków. Miałem sygnały od dwóch osób, które chciałyby zainwestować w ten obiekt, ale to były deklaracje ustne, które nie przekonały radnych - podsumowuje bur-mistrz.
Rzeczywiście radni odrzucili projekt sprzedaży zabytkowego budynku osobie prywatnej, chociaż nieruchomość wyceniana jest nawet na 500 tysięcy złotych. Część mieszkańców podziela zdanie radnych i optuje za pozostawieniem nierucho-mości w zasobach miejskich. - Mam nadzieję, że uda się jeszcze zdobyć środki unijne na remont tego budynku, aby mógł on służyć potrzebom mieszkańców. Uwa-żam, że można wstrzymać się jeszcze ze sprzedażą - mówi Bogusław Dąbkowski, mieszkaniec Marek.
Tak czy inaczej, coś trzeba z budynkiem zrobić. Sprzedaż zasiliłaby miejski budżet, pozostawienie pociągnie za sobą kolejne koszty konserwatorskie, jednak z perspektywą dalszych profitów. Póki co - pozostaje stan obecny.
(wt), bk
|