|
... albo zważywszy na obojętność, z jaką współczesny świat polityki, biznesu i religii przyjmuje do wiadomości porawnie, więzienie i zabójstwo charyzmatycznego przy-wódcy włoskiej Chrześcijańskiej Demokracji Aldo Moro, mógłby być zatytułowany "Chłodnym okiem" (także tytuł znanego filmu).
Wstrząsająca to psychodrama bez osądu moralnego.
W oczach włoskiej społeczności, za milczącym przyzwoleniem świata dzieje się nieludzka, niezawiniona egzekucja byłego premiera Włoch, w myśl irracjonalnych haseł rewolucyjnej czystości - podziemnej organizacji terrorystycznej. Obecnie, po masowej fali terroryzmu w skali globalnej oceniamy wszelkie przejawy terro-rystyczne ostrzej i reagujemy na nie radykalniej. Dużo groźniejsze ataki nie tylko islamskich terrorystów nie usprawiedliwią zbrodni młodzieżowych brygad sprzed lat.
Reżyserowi udało się uniknąć błędów, jakimi są obarczane tego rodzaju filmy politycznej prawdy. Nie epatuje przelewem krwi. Skupił się na psychologicznym aspekcie morderstwa z zimną krwią. Członkowie Czerwonych Brygad prowadzą pozornie spokojny żywot, pozornie uczciwych mieszkańców wynajętego mieszka-nia, w którym uwięzili Aldo Moro i prowadzą z nim dyskusje polityczne.
Czy ten bezsensowny akt zabójstwa cokolwiek zmienił we Włoszech i na świecie? Świat polityki nie tylko we Włoszech poniósł klęskę. Rozlała się rzeka zła, agresji i przemocy. Okrucieństwo się zmultiplifikowało...
Niejednoznaczny wizerunek terrorystów z lat 70. na tle bezdusznego milczenia autorytetów politycznych i hierarchii kościelnej, do których sumienia, reakcji i pomocy odwoływał się do Aldo Moro w swych listach, pozostawia nie tylko gniew i protest pod adresem terrorystów, ale wiele pytań sprzeciwu wobec możnych i władnych świata współczesnego.
"Jedna ofiara stała się dziś tysiącami ofiar...". Tutaj złowieszczo sprawdza się metafora wiersza Emily Dickinson strawestowanego przez reżysera - Witaj, nocy... Wieczna noc Aldo Moro chmurą konstestacji zawisła czyhając nad światem...
|