redakcja
Echo... Moto... Zdrowie... Puls... Z cyklu... katalogi czytelnicy polecamy            



zapraszamy na
forum kinomana

Maria Cholewczyńska
Pseudonim Holmar.
Filolog z wykształcenia, współpracuje z wieloma pismami ogólnopolskimi.
Z naszą redakcją współpracuje od 1998 roku.



  X Muza z Marylą Holmar
 50/184 


Zapach jaśminu...

... unosił się w czasie projekcji filmu Jana Jakuba Kolskiego "Jasminum". Ten nietypowy reżyser jest rozpoznawalny jako umysł sensytywny, talent oryginalny umieszczający w swoich obrazach uroki, sekrety i grzeszki małych miasteczek.

W swoich obyczajowych komediach, psychologicznych, gorzko-słodkich humores-kach, w niesamowitej aurze zdarzeń snują się cuda mocy nadprzyrodzonych i zjawisk z pogranicza snu i jawy. "Jasminum" - zaskakujący pomysł na film o zapachach, tęsknotach, miłości, mnichach - kamedułach, malarce-konserwatorce i jej córeczce Eugenii, która nie zyczy sobie, by zdrabniać jej imię. Prawda, że to niezwykła kontaminacja realiów i magii? Dziwne połączenie zmysłowości z ascezą. Żywioł ludzkich temperamentów skonfrontowany z poświęceniem, wyrzeczeniem, samotnoscią. Powiało atmosferą nieco śmieszną, trochę gorzką... Cudowny to film, z którego emanuje "skąpstwo słów, rozrzutność sensu".

Janusz Gajos, Adam Ferency, Krzysztof Pieczyński, Grażyna Lolska, Bogusław Linda, Krzysztof Globisz i siedmiolatka - Wiktoria Gąsiewska. Ten wybór aktorów do odtwarzania głównych ról mówi sam za siebie.

Rok 1617 i współczesność... Brat Zdrówko, Brat Czeremcha, Brat Śliwa, Brat Czereśnia - mnisi, których owionął "zapachowy duch" zakochanej Jasminum. Czu-jecie tę zapachową mieszankę? Jaśmin - zapach dla jednych mdły i omdlewający, innych wabi i kusi. Naturalny zmysł węchu każdego człowieka zostaje wyostrzony ponad miarę! Niejeden aromaterapeuta miałby tu wiele do powiedzenia. Zapach człowieka może magnetycznie przyciągać drugiego człowieka albo alergicznie odstręczać.

Ach te feromony! Nasz dystrybutor - Best Film - włączył do promocji filmu firmę, która przygotowała Jasminum - "zapach miłości", bowiem jeszcze nie dyspo-nujemy takim sprytnym urządzeniem jak Japończycy: to "spryciulo" umieszczone pod kazdym fotelem, wydziela właściwe do treści filmu - odpowiednie zapachy.

Suspensem filmu J. Kolskiego jest "obudzenie tajemnic zapachowych" w... mnisich kryptach sprzed stuleci! Gdzieś zapodziały się przysłowiowe - wilgoć i pleśń. Takie to transparentne promieniowanie i mgła tajemnic osnutych pajęczyną wieków... Słodko-kwaśne wonie unoszą się także w celach braci, których obowią-zuje nakaz milczenia i w pracowni malarskiej Nataszy, która w klasztorze konserwuje obrazy. Natasza potrafi wysublimować zapach miłosnego przyciągania dla fryzjerki, która chce w sobie rozkochać amanta filmowego; sporządzi również "zapach zapominania" dla swego dawnego narzeczonego, który uciekł sprzed ołtarza aż do klasztoru.

Magnetyzmem jasminowego zapachu owładnięci są ludzie, "duchy przed-wieczne" i ptasi inwentarz Brata Zdrówko... czyli Janusza Gajosa, który swym znakomitym aktorstwem trzyma cały film w błogim podziwie: a to dla prześ-miesznej celebracji słów ważnych, jak i dowcipu słówek zwyczajnych... a to dla zachowań nieobyczajnych jakie mnichowi nie przystają.

Eugenia, urokliwa narratorka filmu, smakoszka chlebusia z masełkiem, zapowiada się jako "piorun kulisty talentu". Natasza - Grażyna Kolska, jak zawsze - powściągliwa, subtelna i w życiu i na ekranie.

Ze zdziwieniem przyglądamy się lewitującemu mnichowi, zapachowym ka-czuszkom fruwającym, dowiadujemy się o skrywanych milczeniem tajemnicach i pasjach z lat młodości ojca Kleofasa, który uwielbiał wielkie kino Felliniego chociaż w małym kinie. Czy to nie za wiele na jeden film?

Reżyserowi udało się to wszystko pomieścić między ryneczkiem a dziedzińcem klasztoru. To rzadka umiejętność reżyserska, by wątek spraw doczesnych i "zaś-wiatowych", by motyw religijny tak wkomponować w nurt wydarzeń w miasteczku, że nie uraża to niczyich uczuć, wiary i pogladów. Może to sprawka św. Rocha, do którego specyficzne modły zanosi Brat Zdrówko, a którego w epizodycznym śnie uosabia Franciszek Pieczka?

Zapewne czuć w tym "moc natchnienia", o czym reżyser nie chciał mówić na konferencji prasowej uznając to za sferę prywatną. - "Tak to się jakoś napisało..." wyznał J. Kolski.

... Tak to jakoś zapachniało, że właściwa dziennikarzom ciętość języka uległa złagodnieniu w magicznej woni poetyckiego "Jasminum". Oby udało się tę tajem-niczą aurę półcieni i pół milczenia zachować jak najdłużej! Mówić nie więcej, niż to konieczne i zawsze z sensem. Otaczać się magnetycznymi zapachami kreującymi lotne myśli... Przytłumić prozę codzienności szóstym zmysłem czułości - intuicji na metafizyczną cząstkę istnienia.

Pomoże w tym magiczno-realny świat zapachowego "Jasminum"!


17 maja 2006
 50/184 


Copyright © by
Wydawnictwo Prasy Bezpłatnej OSTOJA sp. z o.o.
1998-2010