|
Szanowna redakcjo! Po przeczytaniu artykułu, który ukazał się w Echu Białołęckim nr 12 z dnia 3 lipca 2009 poczułem się zbulwersowany postawą roszczeniową niektórych rodziców a także tonem artykułu.
Nie rozumiem dlaczego
promuje się postawę ciągłego żądania wszystkiego co jest możliwe. Czy
ogólnie w systemie kapitalistycznym, którym obecnie się wszys-cy
zachwycają coś jest i ma być za darmo?! Czasy socjalizmu powszechnie i
nie-sprawiedliwie wyśmiewanego dawno się skończyły. Zatem dlaczego
rodzice ocze-kują czegoś od państwa, samorządu itp. Swoje poparcie dla
postawy kapitalistycz-nej pokazali w ostatnich wyborach do Europarlamentu
dając Platformie Obywatel-skiej powyżej 60% poparcia w naszej dzielnicy.
Śmieszne są również argumenty związane z kryzysem i kredytami
hipotecz-nymi. Czy ktoś kazał tym ludziom kupować mieszkanie akurat w
Warszawie? Czy ktoś kazał im brać kredyt? A może przecenili swoje
możliwości finansowe? Mnie nie stać na własne mieszkanie, nie mam
zamiaru również stawać się niewolnikiem ban-ku. Natomiast dziwi mnie
postawa miasta, która zwraca kamienice "dawnym właści-cielom" a potem
twierdzi, że nie ma pieniędzy na budowę nowych mieszkań komu-nalnych.
Ale wracając do meritum, co ci ludzie zrobili dla społeczności? Czy
pojechali kiedyś w charakterze opiekuna na jakąś wycieczkę szkolną? Czy
zainteresowali się problemami w swoim otoczeniu, w pracy, w dzielnicy? Ponadto, czy jest powiedzia-ne, że wszyscy muszą gdzieś wyjechać i mieć
zorganizowaną każdą minutę swo-jego życia. Oczywiście środki w dzielnicy
powinny być lepiej zarządzane, ale czy nas na to wszystko stać.
Powinno się sprawdzić sytuację materialna tych osób, któ-re domagają się, aby wszystko było darmo. Ponieważ mam wątpliwości, czy z tego typu
imprez korzystają dzieci rzeczywiście w trudnej sytuacji, a może jest
tak jak u studentów, których rodzice posiadają firmy i stypendium
socjalne służy jako zapo-moga na benzynę do samochodów. Może najwyższy
czas na coś takiego jak soli-darność? Dlaczego się nie zorganizujecie,
tyle osób ma jakieś działki, rodziny na wsi, pomagajmy sobie nawzajem
- rozumiem, to nie jest teraz modne, lepiej zam-knąć się na
strzeżonym osiedlu i krzyczeć, że chcę więcej i więcej? Spotykajcie się
razem, ze swoimi dziećmi, znajomymi, rozmawiajmy wspólnie o problemach.
Ja sam nie zawsze miałem możliwość wyjazdu na wakacje, czasami jedyną
atrakcją było podwórko, książki, koledzy i koleżanki i było fajnie.
Dlaczego nikt nie interesuje się teraz harcerstwem. Ponoć w SP 314
istnieje ZHP 64 WDH (czy har-cerstwo również umarło?). Dlaczego nikt nie
ma pretensji do kościoła, który czerpie miliony z budżetu państwa
(Fundusz Kościelny), łamiąc jednocześnie Konstytucję? Może fundacja AVE
coś zaproponuje lub jakiś radny/radna? Chyba, że możliwości prania
mózgów przez Oazę i fundację AVE są ograniczone.
Najgorsze jest to, że naprawdę potrzebujący nic nie dostaną, bo oni
zazwyczaj nie mają takiej siły przebicia i wstydzą się swojej sytuacji, w
przeciwieństwie do za-sobnych "roszczeniowców".
Z wyrazami szacunku
Marek Winfos
P.S. Przypuszczam, że gdyby list nawet miał się ukazać, to zostanie odpowiednio ocenzurowany.
Czytaj Lato na liście rezerwowej.
|